Argentyna od kuchni (1)
Osoby, które mnie znają, wiedzą doskonale, że z chęcią spędziłabym połowę życia w kuchni. Nic więc dziwnego, że nawet w nazwie bloga znalazła się jakaś potrawa. Przed wyjazdem do Argentyny jedną z rzeczy, na które najbardziej się cieszyłam było właśnie jedzenie. O ile w innych kwestiach jestem raczej konserwatywna i nie przepadam za zmianami, nowe smaki są moim żywiołem. Dziś dopiero pierwszy odcinek tasiemca zwanego inaczej kulinarnymi podbojami Olgi. Mam nadzieję, że nadążycie. Co i dlaczego? Kuchnia argentyńska powstała na prawdziwym skrzyżowaniu kultur. Nie miałam niestety okazji zapoznać się z przepisami bardziej rdzennymi, skupię się więc w moich opowieściach na kuchni codziennej. Tutaj silnie dominują wpływy włoskie, widoczne na pierwszy rzut oka także w nazwiskach Argentyńczyków, a słyszalne w argentyńskiej odmianie hiszpańskiego. Ma to podłoże czysto historyczne, ale o tym będzie przy innej okazji. Na dzień dzisiejszy powiem tylko, że gdyby nie Włosi, Argentyna wyglądałaby...